O języku polemik politycznych cz.IV

Postawa prezentowana przez ludzi władzy nie wpływa korzystnie na zmiany, które pozwolą na wewnętrzny rozwój państwa, sprawia natomiast, że tak, jak pisze Leszek Kazimierz Gilejko: Znakiem tożsamości elit jest brak kultury politycznej.[1] Przedstawiciele rządu cieszą się złą sławą, między innymi dlatego, że nie uznają dialogu i kompromisu, wybierają otwarty konflikt i poszukują skandali, które mają skompromitować przeciwników. Polityczne spory ustępują rzeczowej dyskusji, a język dyplomacji staje się zbrutalizowany. Przestaje mieć znaczenie rozstrzygnięcie jakiegoś sporu, wspólne szukanie rozwiązań. Zadaniem rządzących, jak i opozycji jest ukazywanie różnic pomiędzy jednymi, a drugimi. Prowadzi to do swoistego paradoksu, gdzie państwo nie zostaje reformowane, przez brak podejmowanych działań, ale z niemożności podjęcia logicznego dyskursu.

Kolejnym istotnym zagadnieniem społeczno-politycznym staje się kwestia korupcji, która nabiera szczególnego wyrazu w dziedzinie polityki. Łapownictwo, płatna protekcja, ustawianie przetargów, a także wykorzystywanie pozycji dla zapewnienia intratnych stanowisk, okazuje się sposobem na osiągnięcie osobistych korzyści i staje się przyczyną rozpadu wartości, ich relatywizacji. Maria Jarosz pisze: Korupcja jest tym rodzajem patologii społecznej i instytucjonalnej, który ma wyraźne cechy internacjonalizacji, przekraczania granic kulturowych, ideologicznych, państwowych `oraz rozbudowy obszarów oddziaływania.[2]

Publiczny interes zostaje zastąpiony interesem formacji politycznych, które dążą do osiągania celów indywidualnych. Obserwujemy zanik, takich wartości, jak przyzwoitość, solidność dokładność, które są wypierane przez warcholstwo, pazerność, bandytyzm. Anna Tatarkiewicz napisała: Dialog społeczny ma sens jedynie pod warunkiem, że jego uczestnicy wyrażają to, co naprawdę myślą.[3] Problemem staje się to, że politycy, nie dbając o wspólne dobro, zapominają, czym jest kompromis i prawdomówność. Skandale polityczne, korupcyjne i obyczajowe wzbudzają w ludziach poczucie destabilizacji i rozpadu wszelkich wartości. Elity posługują się językiem pełnym inwektyw i pomówień, następuje proces wulgaryzacji języka polityki, a etykieta polityczna w obliczu niekończących się sporów, rożnych ugrupowań, staje się bezużyteczna. Rządzący i walczący o władzę powinni dążyć do polepszania wzajemnych relacji, ponieważ na podstawie osiągniętych kompromisów zdobywa się społeczne uznanie.

Tymczasem aspekt językowy, podobnie jak postawa moralna polityków budzą niepokój. Język, który do niedawna był charakterystyczny dla omawianej grupy społecznej, stracił swą pierwotną wartość, upodabniając się do języka potocznego. Zwroty używane przez władzę są agresywne i dosadne, pełnią istotną funkcję przy debatach politycznych, gdzie zostają wykorzystywane jako narzędzie osłabiające przeciwnika ideologicznego. Działacze polityczni świadomie łamią zasady etyki politycznej, uzupełniając słownictwo o określenia, zawierające wulgaryzmy. W świecie elit panują wilcze prawa, bezwstyd i pogarda dla innych. Anna Tatarkiewicz w swoim artykule, powołując się na słowa Ericha Fromma, pisze: Kultura polityczna zależy od charakteru grupy przywódczej. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że władza podaje wytyczne, wedle których postępuje społeczeństwo i to, jaki wizerunek kształtuje, wpływa na jakość komunikacji między przedstawicielami rządu a obywatelami. [4]

Polska kultura polityczna w zestawieniu z kulturą Europy Zachodniej prezentuje ubogie wzorce etyczne. Politycy nie potrafią i nie chcą podporządkować się idei dialogu i kompromisu. Ponadto nie szczędzą środków, które pomagają im możliwie najdłużej utrzymać objęte stanowisko i nawet jeśli postąpią niewłaściwie, starają się tego nie zauważać. Skutkiem takiego zachowania jest brak ponoszenia konsekwencji za podejmowane decyzje i odpowiedzialności za opinie, które się formułuje.

Dlatego sfera polityczna wymaga reorganizacji. Normy etyczne i językowe, właściwie interpretowane przez polityków, pozwoliłyby zaprowadzić potrzebny ład, w którym zarówno władza, jak i społeczeństwo znałyby zakres swoich obowiązków i przywilejów. Przyczyniłoby się to do rozwijania świadomości społeczno-politycznej i zbudowania demokratycznego państwa, reprezentującego wysoki standard, w kwestii moralnej, jak i intelektualnej.


[1] L.K. Gilejko, Kultura polityczna w drugiej dekadzie przemian-czy może być inaczej? [w:] Kultura polityczna Polaków, red. B. Gołębiowski, Oficyna wydawnicza „Stopka”, Łomża 2004, s.243

[2] M. Jarosz, Korupcja w kręgach władzy [w:] Kultura polityczna Polaków, red. B. Gołębiowski, Oficyna wydawnicza „Stopka”, Łomża 2004, s.219

[3] A.Tatarkiewicz, Czy wiemy kim jesteśmy [w:] Kultura polityczna Polaków, red. B. Gołębiowski, Oficyna wydawnicza „Stopka”, Łomża 2004, s.83

[4] Tamże.

Leave a Reply