Humoreski śląskie cz. IV

Śląskie dowcipy, jak każdy typ dowcipu ludowego, mają charakter rubaszny, a czynnikiem powodującym ich odbiór jako bardziej grubiańskich jest odczucie samej gwary jako bardziej grubiańskiej. Natomiast brak w nim wulgarności i drastycznej obsceniczności, która niejednokrotnie znamionuje humor ogólnopolski.

Ponadto humor górniczy zawiera elementy komizmu sytuacyjnego i komizmu charakterów, a także korzysta ze zjawiska symplifikacji(uproszczenia)[16], które przejawia się w szablonowym zachowaniu bohaterów. W cytowanym wyżej fragmencie, jak i w wielu innych, występuje postać nietrzeźwego mężczyzny, borykającego się z przeciwnościami losu, co prowokuje komiczne sytuacje i wskazuje na pewien schemat w kreowaniu fabuły. Warto dodać, że przedstawione anegdoty były- bez wątpienia- najliczniejszym zbiorem literatury ludowej górników karwińskich, ponieważ czas spędzany w windzie był niejednokrotnie jedyną okazją, aby humorem uciec od ciężkiej pracy. Dlatego wykorzystywano go na opowiadanie krótkich kawałów, wywołujących wesołość u pozostałych pracowników.

Z komizmem słownym wiążą się sytuacje, w jakich uczestniczą osoby przynależące do różnych grup społecznych, w których te same zwroty czy wyrazy mogą mieć inną treść znaczeniową. Jan Miodek, w artykule pt. O śląsko-ogólnych homonimach[17], wspomina o różnicach semantycznych, dotyczących leksemu kucać, który w gwarze śląskiej używany jest na określenie czasownika kaszleć. W związku z polisemią znaczeń obu wyrazów mogą pojawiać się zabawne sytuacje, m.in. w gabinecie lekarskim, gdzie pacjent „przysiada na zgiętych kolanach”, zamiast zakaszlnąć. Autor dodaje, że: śląskie wieprzki to wcale nie, jak można by się spodziewać, „świnie”, lecz „agrest”. Podobieństwo kształtu – zwierzęcia i owocu – odegrało tu na pewno rolę dominującą. Smary są określeniem „lania, batów”, a nie oleistej substancji, cera zaś to „córka”, a nie „karnacja”. Pukiel to po śląsku „garb”, a nie „lok, kędzior”, warzyć (od waru) to „gotować”, rzyć – „tyłek, d…”, płaczka – „łza”, niewiastka – „synowa” (bo się o niej nic nie wie, gdy wchodzi do rodziny), sam natomiast to „tutaj” (powszechne pódź sam – „chodź tu, tutaj”).

Humor ludowy Śląska różni się od humoru ogólnopolskiego, nie tylko w kwestii językowej, która cechuje gwarę, ale także na płaszczyźnie obrzędowej i zwyczajowej. Wzory zachowań regionalnych odnajdziemy, analizując komizm sytuacyjny, będący elementem świąt o charakterze ludycznym oraz częścią rytuałów recepcyjnych w środowisku górniczym. W odniesieniu do pierwszego zagadnienia, znamiennym przykładem jest Babski comber, czyli ostatni dzień karnawału, świętowany przez kobiety. Komiczne staje się uczestnictwo „pojazdów”[18], za pomocą których Ślązaczki udają się na zabawę. Drugi przypadek dotyczy zachowań starszych górników w stosunku do nowicjuszy. Komizm przejawia się tu w formułach językowych oraz określonym systemie postępowania, względem młodszych pracowników. Przykładem są sytuacje, w których nowicjusz wysyłany jest do przełożonego z absurdalną wiadomością bądź te, kiedy ktoś wskazuje na jego nieporadność. Kpiny i żarty stają się elementem rytuału, w jakim uczestniczy, co ilustrują wybrane wypowiedzi: Synek idź do dom, bo ci śpik wisi lub Rano ledwo my zaczli iść, to mi sąsiad godo, że mom cały szalet potargany[19].

Leave a Reply